Paszportowe reminiscencje 2007-2017

Relacje

5 stron. Tyle zabrakło, bym był zmuszony wymienić swój paszport ze względu na brak miejsca na stemple, a nie jego koniec ważności. Trzymając teraz w jednej ręce nowy dokument, swoistą carta blanca, a w drugiej stary, wysłużony egzemplarz, który był świadkiem moich podróży przez 10 lat, trudno nie pokusić się o chwilę zadumy.

Unieważniony i nowy paszport

Przez te wszystkie lata udało mi się zgromadzić 116 najróżniejszych wiz i stempli. Okrągłych i prostokątnych. Zielonych i czerwonych. Wjazdowych i wyjazdowych. Czytelnych i nieczytelnych. Brzydkich i ładnych.

Zapraszam na krótkie paszportowe podsumowanie...


Najwięcej stempli otrzymałem na przejściach drogowych/rowerowych/pieszych (84). 19 wpadło przy przekraczaniu granic koleją. 7 lotniczych. Najmniej stempli, bo zaledwie 4, trafiło do mnie z przejść morskich. Oto przykład stempla z jednego z takich przejść, w gruzińskim Batumi (kontrola paszportowa odbyła się na promie!). 

Gruziński stempel z morskiego przejścia w Batumi

 

Pod względem prezentowanej grafiki, najbardziej przypadł mi do gustu stempel z Gibraltaru. Jest to napis GIB układający się w kształt Skały Gibraltarskiej, zza której wyłania się słońce.

Stempel wjazdowy na Gibraltar

 

Krajem, z którego zgromadziłem najwięcej stempli, jest oczywiście Ukraina (32 stemple).

Ukraińskie stemple w paszporcie

 

Najbardziej egzotycznymi stemplami są dla mnie te z Iranu. Pomijając ciekawy kształt i język — ale to data przekroczenia granicy robi wrażenie! A czemu? Ponieważ jest zapisana z użyciem kalendarza perskiego. Mamy więc tutaj następujące daty: 1393/5/1 i 1393/4/20.

Irańskie stemple w paszporcie

 

Niektóre stemple mają też wartość historyczną, jak ten słowacki z Mniszka nad Popradem. Trudno w to uwierzyć, ale były to jeszcze czasy przedszengeńskie.

Słowacki stempel z Mniszka nad Popradem, sprzed Szengen

 

Najbardziej brawurowa ingerencja w paszport zdarzyła się bez wątpienia przy przekraczaniu serbsko-czarnogórskiej granicy. Serbski pogranicznik, wertując mój paszport, natknął się na stemple z Kosowa. Bardzo go to zdenerwowało — wydobył pośpiesznie długopis z kieszeni i bardzo zamaszyście unieważnił wszystkie cztery.

Kosowski stempel anulowany przez serbskiego pogranicznika

 

Po więcej stempli i historii z ich zdobywania zapraszam tutaj.


Trzymajcie kciuki, by nowy paszport zawarł równie ciekawe historie. I abym go był zmuszony jak najszybciej wymienić z uwagi na brak miejsca na stemple...

 

Zainteresował Cię ten wpis? Może warto podzielić się nim z innymi?

Tagi: paszport

3 miesiące temu

jacek

Co za świetny pomysł aby opisać różne stemple w paszporcie łącznie ze skreśleniem wizy Kosowskiej

3 miesiące temu

Marysia

Ale fajny wpis! Dobra historia z Kosowem i słowacką pieczątką - aż zapomniałam, że coś takiego było :)

3 tygodnie temu

mareczek

No, popatrz, Dadiczku - już paszport do wymiany? Tak ten czas zleciał na naszych wojażach... Mnie zostało dwa i pół roku. I trzy puste strony! Przedziurkowali Ci cały? Czy tylko okładkę? Mam nadzieję, że nie zniszczyli prześwietnej kolekcji! Życzę Ci wymiany obecnego z powodu braku miejsca!

Skomentuj...