Skrajny Granat

A w dole spowita we mgle Skrajna Sieczkowa Przełączka (ok. 2200 m), z której opada ku zachodowi owiany złą sławą Żleb Drège'a.

Dla turystów, którzy zgubili szlak przy złej pogodzie, staje się pułapką bez wyjścia. Początkowo zdradliwie łagodny, po kilku zsunięciach przeradza się w 180-metrowy komin. Ruch zarówno do góry jak i w dół jest już niemożliwy.

W Żlebie Drège'a pierwszy zginął w r. 1911 21-letni student z Warszawy, Jan Drège, szukając zejścia z Orlej Perci, na której pobłądził. W lipcu 1914 zabłądzili w tej okolicy lwowski nauczyciel Bronisław Bandrowski, jego siostra Maria i narzeczona Anna Hackbeilówna. Po ciężkim biwaku rano ruszyła po pomoc Hackbeilówna, niestety, w sąsiednim żlebie runęła w dół. Bandrowscy przetrwali w skałach jeszcze 4 dni i 3 noce, po czym - skrajnie wyczerpani - zaczęli schodzić Żlebem Drège'a, kilka razy spadając. Gdy utknęli nad przewieszkami, zdesperowany Bronisław rzucił się w przepaść, Marię zaś ocaliła wyprawa TOPR pod wodzą Zaruskiego - opisuje J.Nyka. Ostrożnie, tam przepaść! - miała powiedzieć Maria do zjeżdżającego po nią ratownika.

Skomentuj...